wtorek, 18 grudnia 2012

its so sad...and im so sorry...

Kochani ogromnie Was przepraszam za te luki... ale nie daję rady... Brakuje mi wręcz wszystkiego do pisania i robienia zdjęć. Czuję się wypalona z pomysłów... Nic nie obiecuję kiedy pojawią się normalne notki... Wszelkie zażalenia do mojego lenia szkolnego który skutecznie uprzykrza mi systematyczną pracę jakąkolwiek! :(

Jeszcze raz bardzo przepraszam:*

Do, mam nadzieję, szybkiego zobaczenia.<3

sobota, 1 grudnia 2012

moodboard - december

Witam serdecznie w grudniu! :)

Ostatni miesiąc tego roku... Jak to szybko zleciało... Mam wrażenie jakbym cały rok przeżyła w dwa tygodnie. To niesamowite jak czas ucieka.
Myślę sobie, że może to i dobrze. Czas zasuwa, żeby te dobre chwile dłużej zostawały nam w pamięci a te złe szybko się z niej ulatniały. Taka moja filozofia upływu czasu.;)

Nie będę oryginalna jeśli przyznam się, że grudzień to dla mnie przede wszystkim Święta Bożego Narodzenia.;) Jak Święta to dochodzi do tego tona śniegu! No i porządki!

 Mówcie co chcecie, ale ja uwielbiam zasuwanie po domu z odkurzaczem, mopem, żelazkiem i czym się tylko da! Ten stresik, żeby zdarzyć i delikatne napięcie przed wyjściem na Wigilię.:) Dla mnie przedświąteczne porządki to zawsze gruntowne sprzątanie. Muszę mieć świadomość, że wszystkie szafki są wywietrzone, ubrania, prześcieradła, firanki poprasowane i ułożone, szyby czyste, kurze starte, dywany odkurzone, naczynia wypolerowane i mam święty spokój.:) Czuję wtedy takie odprężenie, czuć tą odświętność i świeżość w powietrzu, o ile o świeżości można mówić w zimie.:) Doskonale wiem, że Święta to czas dla rodziny, przeżywania narodzin Chrystusa, bycia ze sobą. Nie jestem wariatką pod względem sprzątania, ale lubię się pomęczyć przed 24 grudnia.;)) Wydaje mi się, że wpływ na to ma tradycja mojej rodziny.:) Moja babcia odkąd pamiętam, przed Świętami przetrząsała wszystkie szafki! Mama nie koniecznie, ale też gruntowne sprzątanie było.;) Większe porządki są chyba tylko przed Wielkanocą.:) Wtedy wszystko (dywany kołdry itp.) ląduje na dworze, wietrzy się po zimie i przesiąka tą prawdziwą świeżością.:P
Ehh uwielbiam Święta.;)

Ciastka korzenne, prezenty!, wypieki mojej babci, opłatki! (lubię je podjadać:P), zapachy roznoszące się po całym domu, atmosfera radości i ciepła oraz lekkie stresu to jedne z wielu słów, które są dla mnie miłymi odnośnikami do grudnia.;)) Ahh i film na który czekam cały rok! "Grinch, Świąt nie będzie"! Uwielbiam!

Jedyne czego nie lubię, a jest nieodzownie powiązane z grudniem to kompot z suszu, żywe ryby (które torturowałam patyczkiem do szaszłyków jak byłam mała - pływały w wannie u babci i nieźle mnie straszyły;) ), ubieranie choinki (a w styczniu czy lutym jej rozbieranie, popatrzeć lubie i na święta też lubię żeby była... ale walk z nią unikam jak ognia.. i ostatnio coraz mniej skutecznie...;) ), "Kevin Sam w domu" (i gdzie on tam jeszcze nie sam nie był... ogólnie nie przepadam za oglądaniem kilkakrotnie tych samych filmów... chociaż są wyjątki jak np wyżej wspomniany;) ).

Grudzień to dla mnie oprócz Świąt i całej serii z nimi związanej, chwila wytchnienia z książką pod kocem, za oknem śnieg, cisza... Zimowa idylla. Spacery w słoneczne dni, radość z obdarowywania ukochanych osób, podsumowanie minionego roku. Chwila przemyśleń, zamknięcia pewnego rozdziału i przejście na czyste karty nowego. Duchowe przygotowanie do pisania swojej historii przez kolejny rozdział, kolejny rok.:)

Tak się melancholijnie zrobiło, rozmarzyłam się... :) A czas ucieka...;)) Pora wziąć się do roboty. Może w końcu uda mi się wykończyć dla Was DIY. Przyznam jest bardzo czasochłonny, a ja mam czasu deficyt... Strasznie przepraszam, plany i chęci są, ale czas i sprawy techniczne nie pozwalają na wykonanie...:( Cierpliwości kochani.:*

Do następnego!;)