poniedziałek, 30 września 2013

mobile and inspiration mix

Dzień dobry Wszystkim;))

Za oknem pięknie. Słońce stymuluje do aktywności, ale ciało nie pozwala przesadzać.:) Muszę dziś szybko wpisać dla Was post i uciekać do łóżka, obiecałam się dziś wykurować.;*

Zanim zdjęcia to jeszcze słów kilka do mężczyzn.;)

Drodzy Panowie, 
w dniu Waszego święta Miss Juliette składa Wam najpiękniejsze życzenia.;)
Zdrowia, spełnienia marzeń i mądrości w stawianiu każdego kroku w życiu.
Samych pozytywnych wspomnień, a jeśli zdarzą się te złe to przekujcie je w coś dobrego dla Was.:) Wszystkiego najlepszego ! :)
Kochajcie swoje kobiety! ;)


A teraz kilka zdjęć i obrazków, które towarzyszyły mi we wrześniu. <3

prezent od chłopaka (z ostatnich dni sierpnia, ale we wrześniu bardzo dodawały otuchy.;))

tego outfiu jeszcze nie widzieliście, ale pokaże go, spokojnie.;)
Bazylika Matki Boskiej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej, wybrałyśmy się tam z K. na oazę.:)

Takiego kolegę spotkała moja mama na naszym balkonie!^^

<3

Oficjalny plan lekcji... nieoficjalny jest gorszy...

Wczorajszy post :) ROAR
I wczorajszy dzień.:)


takie zrobię;P


 Marks and Spencer









Na koniec zostawiłam perełkę.:) Pierwsze zdjęcie prezent OD, to ostatnie - prezent DLA.:)
Zdjęcie zrobione w lipcu! Ale w tym miesiącu miało swój wielki come back! :)
Prezent dla mojego chłopaka na jego dzień.;) Powędrowało w antyramie i z pewnym bonusem.;) Wykorzystałam element zaskoczenia.;)  Trzęsłam pocztą żeby dojechało w całości, i tak się też stało.:)
♥♥♥

A Wy? Jak uczcicie dzień chłopaka?;)
Czekam na Wasze odpowiedzi a tymczasem wracam do łóżka...
Trzymajcie się ciepło! <3
M.Juliette

PS. If You think You could like my blog, style or just me, You have so many ways...You can be one of my special  'official FOLLOWERS', follow me on facebook or ask me a question (boxes on the left side), or maybe just leave a comment. Your choice. I'll be glad with any.;*

niedziela, 29 września 2013

ROAR

Hej :*

Ta piosenka bardzo mnie inspiruje! Daje tyle siły, że chce się góry przenosić!;)

Na chwilę obecną nie mam siły przenieść nawet poduszki... Żarcik taki nieśmieszny. Poważnie to jestem chora. Jest masakra... Do tego wszystkiego tęsknię bardzo za moim chłopakiem i modlę się, żebyśmy mogli spotkać się po moim powrocie z Comeniusa i w pewnej jeszcze intencji... Narastanie problemów nie ułatwia powrotu do zdrowia... Ledwo żywa znalazłam chwilę, żeby się tu pojawić. Chciałam być już wczoraj, ale wiecie jak to jest, gdy jest jeden tylko komputer w domu a przy okazji jest się chorym i siła przebicia jest nikła...
W nocy z piątku na sobotę pojechałam z moją babcią i Klaudią do Jaroszowca na czuwanie. Tam się doprawiłam. Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych. Trafiłyśmy na wieczór poświęcony małżeństwom. W mojej głowie pojawiło się tylko : "no pięknie...". Kazanie i liturgia Mszy przepiękne! Poprowadzone przez biskupa Antoniego Długosza, którego co niektórzy NAPEWNO kojarzą, swego czasu był taki program w TVP1 "Ziarno", pamiętacie?;) Na koniec wszystkie pary małżonków, które obchodziły swoje jubileusze (50-lecie, 46-lecie i inne) jak i nowe małżeństwa zostały pobłogosławione przez 50!!! księży, a w tym czasie zabrzmiał Marsz Weselny. Oczywiście łezki popłynęły... Przepięknie...Załapałyśmy się z Klaudią na słodki upominek od biskupa.^^ Potem baaardzo duża część, większa część wiernych zgromadzonych wyszła z kościoła i razem z figurką Matki Bożej na czele szliśmy w głąb lasu, ścieżką, z lampionami lub latarkami, i odmawialiśmy Różaniec, a w drodze powrotnej Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Dobrze że było ciemno, bo łzy po mojej twarzy płynęły strumykami, a nie lubię kiedy ktoś na to patrzy... Na sam koniec zabrzmiała pieśń, która zawsze mocno mnie wzrusza i przez dobre kilka minut nie mogłam się uspokoić, ale Klaudia dzielnie mnie wspierała.:* Ktoś sobie pomyśli: "histeryczka...", ale nie dbam o to. Nic nie poradzę, że mam tak wrażliwą naturę. Poza tym jeśli komuś ciąży coś na sercu to chyba lepiej żeby wypłakał to Bogu w modlitwie niż tłamsił w sobie i niszczył się.  Przed rozpoczęciem całego czuwania złożyliśmy do skrzynki swoje intencje. Napisałam aż 3. Nie były specjalnie od siebie różne, ja po prostu nie umiem jasno formułować myśli i mam nerwicę natręctw "czy aby na pewno wszystko co chciałam tam ujęłam...". Po powrocie z "lasu", że tak to ujmę, było wystawienie Najświętszego Sakramentu, odczytanie intencji, ucałowanie relikwii św. Joanny a potem rozesłanie. W czasie ucałowania relikwii wszyscy stanęli wokół kościoła, w środku oczywiście, i śpiewali pieśń do św. Joanny a potem taką o zjednoczeniu i przy tej złapaliśmy się za ręce i było baaardzo śmiesznie, jest co wspominać.;D Do domu wróciłyśmy koło 1 w nocy, szłyśmy w taki mróz... Wypiłyśmy z Klaudią herbatkę i wiedziałam już, że będę chora, więc jakieś maści na rozgrzanie i do łóżka.:)
Od piątkowo-sobotniej nocy smarkam jak najęta, kicham na lewo i prawo, a wyraz twarzy mam jak po zderzeniu z tramwajem. Jednak wybrałam się dziś do kościółka, chyba trochę denerwowałam osoby siedzące obok mnie przez moje smarkanie, ale co zrobię.;P

Mam misję wyzdrowieć do piątku.. Wybieram się wtedy na wieczór kabaretowy z Klaudią i jej tatą, a sobota to już wyjazd na Słowacje... Wiecie jaki to trudny wybór, gdy na jedną datę "zmawia się" kilka spraw, a z żadnej nie chcielibyście zrezygnować... Na przyszłą sobotę najważniejszy mężczyzna mojego serca zaprosił mnie na ważną uroczystość w jego rodzinie, to serce mi się rozkroiło, gdy dowiedziałam się że nie mogę przyjechać... Moja baardzo dobra koleżanka, Asia, organizuje swoją 18-stkę... No i ten wyjazd... Jedyny możliwy dla mnie termin...Ostatni... Dobrze, że Aleksander jest tak wyrozumiały i kochany, i że Asia jest wspaniałą osobą, bo bym się chyba zapłakała na śmierć, gdybym straciła którąś z tych osób, a były tak niesamowite, że nie bez żalu, ale zrozumiały, że to dla mnie ogromna szansa. Kocham ich oboje! <3

Dobrze, chora zamiast w łóżku leżeć to pisze tutaj i pisze, a miałam plan tylko krótko się usprawiedliwić.

Dziś wrzucę Wam zdjęcia z pewnego ciepłego jeszcze dnia września. Wiem, lato się skończyło oficjalnie, ale ja mam jeszcze trochę zdjęć i MUSZĘ Wam je pokazać! <3















Torba którą mam na zdjęciach to prezent od Marcina, baardzo zdolnego przyjaciela Klaudii, który sam szyje takie cuda! Powiem Wam, że jestem tą torbą zachwycona i jak tylko dorwę jakiś kontakt do niego to od razu się z Wami podzielę!:) Jest pakowna, wykończona tak, że niejedna sieciówka mogłaby się schować, wytrzymałam ( a u moim przypadku to bardzo istotna sprawa!). W życiu nie powiedziałabym, że ktoś ją uszył ręcznie! Marcin jesteś MEGA zdolny! Polecam Wam bardzo serdecznie! Nie pożałujecie.:) Cena jest bardzo niska jak na taki produkt.  Ja jestem zachwycona! :) Nie rozstaje się z nią!

Jeśli uda mi się to wrzucę Wam jutro z rana mix zdjęć które w ostatnim czasie zrobiłam, tak powiedzmy na dzień chłopaka dwa posty pod rząd.:)

Miłego tygodnia kochani!!! <3

Juliette




PS. If You think You could like my blog, style or just me, You have so many ways...You can be one of my special  'official FOLLOWERS', follow me on facebook or ask me a question (boxes on the left side), or maybe just leave a comment. Your choice. I'll be glad with any.;*

sobota, 14 września 2013

wake me up

Witam, witam;)

Dotarliśmy do soboty! W zasadzie powinnam zatytułować post: DON'T WAKE ME UP (even when it  starts to burn....), ale w tym tygodniu wstawanie z łóżka szło mi dość gładko.;D Grunt to dobrze się zorganizować.:) I można sobie pozwolić jeszcze na 5 minut drzemki.:)

W piątek pogoda się troszkę zepsuła, ale w zasadzie nic strasznego, bo późniejsze popołudnie już było pogodniejsze.:) Wybrałyśmy się Klaudią do kościoła w centrum a po spowiedzi i Mszy postanowiłyśmy iść na spotkanie młodzieży z Oazy.:) Dla niedoinformowanych, Oaza to taka formacja na której spotyka się pewna grupa ludzi i pod przewodnictwem księdza, czy po prostu osoby obeznanej w temacie, rozmawia się o Bogu, sprawach naszej religii i pogłębia się wiarę i wiedzę.:) Strasznie się stresowałyśmy, a bardzo ciepło zostałyśmy przyjęte. I takim sposobem piątkowy wieczór 13-ego września możemy zaliczyć do udanych.:)
Potem "seans" kabaretowy i "Ugotowani" na BBC... XD Czego chcieć więcej... Fantastyczny początek weekendu.:)

Aaa jeszcze jedna wiadomość! ;D Wyjeżdżam na początku października na Comenius na Słowację! :) Mam nadzieję, że będę miała dla Was fantastycznego posta! :)  

Dziś mam dla Was zdjęcia jeszcze ze słonecznego dnia.:)
 






 A tak się cieszę ze słodyczy... -,- to mi chyba nie przejdzie... XD




neckerchief - Vero Moda
blazer - sh/ Vero Moda Only
top - Cubus
trousers - New Yorker
bag - New Yorker
shoes - Deichmann

Ostatnie zdjęcie, ustawiane. Chciałam się Wam pochwalić moim wspaniałym zeszytem! :D Kupiłam go na wyprzedażach w Empiku. Ale okładka była nudna, brzydka i w ogóle szkoda słów. Długo kombinowałam co by tu wymyślić na niego. I chwyciłam za papier, nożyczki i tym podobne sprzęty i wyczarowałam to! Zdjęcie, które tam zamieściłam, nosiłam wcześniej w kalendarzu. Bardzo je lubię. Znane na całym świecie.:)
Jeśli ktoś nie słyszał to proszę bardzo odnośnik -> JUST FEW WORDS...;)
Ten pocałunek, symbol końca II wojny światowej, jest bardzo chętnie odtwarzany.;) Organizowane są w związku z nim imprezy, kilka zdjęć z jednej takiej imprezy.->Kisses on Times Square
Na jego pamiątkę powstała nawet rzeźba! SCULPTURE
Zaczarujcie sobie narzędzia pracy, a od razu przyjemniej siąść do wykonywania obowiązków.;) Wiem po sobie.:)

Aa, te słodkie skarpeteczki, które nie wiem czy mają jakąś nazwę... kupiłam przy dworcu w Katowicach! No uwielbiam je po prostu! Najlepiej wydane 2 złote! :D Sprezentowałam sobie jeszcze takie śliczne różowe i jeśli kiedyś jeszcze natknę się na tą panią to chętnie kupię coś jeszcze.:D

Dosyć gadania na dziś, bo czas uciekać posprzątać pokój i odrobić lekcje na poniedziałek chociaż.:)
Wy też macie już taki nawał pracy? Jak początek roku u Was?

Miłego weekendu Kochani! :)
J.

PS. If You think You could like my blog, style or just me, You have so many ways...You can be one of my special  'official FOLLOWERS', follow me on facebook or ask me a question (boxes on the left side), or maybe just leave a comment. Your choice. I'll be glad with any.;*

niedziela, 8 września 2013

High school

Najlepszy tytuł dla posta z początku nowego roku szkolnego. Ostatni rok w liceum...

Witajcie kochani! ! !


Dla lubiących zorganizowanie, czyli dla moich bratnich duszyczek;), przedstawiam niezbędnik znaleziony w sieci. Bardzo przydatny, bardzo praktyczny -> KALENDARZ SZKOLNY

Jak już wiecie ja w tym roku mam wakacje szybciej, ale nie wiem czy się cieszyć czy płakać... Płacz będzie na zakończeniu roku maturzystów... Eh.. jestem zbyt sentymentalna.

Niewiem jak wy, ale ja po pierwszym tygodniu w szkole byłam w ciężkim szoku... Wtorek był dla mnie punktem krytycznym, ale reszta tygodnia wyciągnęła mnie z dołka. Spodziewałam się natłoku pracy, zajęć, obowiązków, ale w najśmielszych snach nie miałam AŻ TAKIEGO obrazka. Jeśli się nie ogarnę to pod koniec października będę do was pisać ze szpitala będąc na środkach na uspokojenie i przeciw nerwicy. Ha ha ha
Znowu się żalę na ten sam temat. Czas z tym skończyć.


Dzisiaj zdjęcia ze szkoły właśnie.;P Pewna osoba zapewne ucieszy się widząc siebie na nich, ukrytą (nie) między wierszami.:D Robie prawie reklamę dla coca coli, ale nie o nią tu chodzi! :D




Tak tak właśnie o to chodzi.;P 












We wtorek czeka mnie egzamin teoretyczny z prawa jazdy... drugie podejście... oby teraz się udało. Trzymajcie kciuki!

Miłego nowego tygodnia! <3
Juliette






PS. If You think You could like my blog, style or just me, You have so many ways...You can be one of my special  'official FOLLOWERS', follow me on facebook or ask me a question (boxes on the left side), or maybe just leave a comment. Your choice. I'll be glad with any.;*